
Dwukadencyjność to fundament zdrowej demokracji lokalnej i państwowej.
W debacie publicznej coraz częściej powraca pytanie o granice sprawowania władzy. Czy w demokratycznym państwie jedna osoba powinna kierować tą samą instytucją przez dwie, trzy czy cztery dekady? Czy wystarczającą gwarancją pluralizmu są same wybory, czy też potrzebne są dodatkowe mechanizmy chroniące przed nadmierną koncentracją wpływów? Nasza partia odpowiada na to pytanie jasno: dwukadencyjność jest konieczna, a w długim horyzoncie powinna być stosowana wszędzie tam, gdzie jest to ustrojowo możliwe – w samorządach, w parlamencie i w innych kluczowych funkcjach publicznych, takich jak mandaty poselskie i senatorskie, funkcje radnych wszystkich szczebli czy kierownictwa najważniejszych instytucji publicznych.
Te same twarze rządzą nami od ponad 30 lat. W Polsce są gminy, w których ta sama osoba sprawuje funkcję wójta nieprzerwanie od ponad trzech dekad – nawet około 35 lat. To sytuacja wyjątkowa w skali demokratycznych państw i jednocześnie sygnał ostrzegawczy: niezależnie od indywidualnych ocen konkretnych rządzących, tak długie trwanie jednej osoby na kluczowym stanowisku publicznym rodzi pytania o realną konkurencję w wyborach, o zdolność systemu do samo-odnawiania się oraz o to, czy instytucje działają dzięki silnym procedurom, czy raczej dzięki utrwalonej pozycji jednego człowieka.
Demokracja nie polega wyłącznie na cyklicznym głosowaniu. To również system zabezpieczeń, który ma chronić wspólnotę przed trwałym zabetonowaniem władzy, tworzeniem się zamkniętych kręgów decyzyjnych i uzależnianiem instytucji od jednego nazwiska. W zdrowym państwie instytucje są silniejsze niż osoby, a zmiana personalna nie powoduje paraliżu administracji ani zatrzymania inwestycji. Dwukadencyjność sprzyja właśnie takiemu modelowi – stabilnemu, ale jednocześnie otwartemu na nowe idee, nowe kompetencje i nowe pokolenia, uzupełnianemu przez inne reformy wzmacniające przejrzystość życia publicznego, jawność decyzji oraz realną kontrolę obywatelską.
Jesteśmy przekonani, że ograniczenie liczby kadencji nie jest karą dla skutecznych liderów. Wręcz przeciwnie: jest potwierdzeniem, że urząd publiczny jest formą służby, a nie dożywotnim przywilejem. Każdy, kto obejmuje funkcję wójta, burmistrza, prezydenta miasta, posła czy radnego, powinien mieć świadomość, że pełni ją przez określony czas, po którym następuje naturalna rotacja. Taki mechanizm wzmacnia odpowiedzialność za decyzje, ogranicza pokusę budowania trwałych układów personalnych i finansowych oraz zmniejsza nierówność szans w wyborach między osobą urzędującą a nowymi kandydatami.
W praktyce wieloletnie sprawowanie władzy bardzo często oznacza narastającą przewagę nad konkurencją: rozpoznawalność, dostęp do aparatu administracyjnego, sieci powiązań w spółkach komunalnych, instytucjach kultury czy lokalnych mediach. Nawet jeśli formalnie reguły wyborcze są równe, w rzeczywistości start w wyborach przeciwko osobie rządzącej od kilkunastu lat bywa nierówną walką. Dwukadencyjność nie eliminuje wszystkich patologii, ale znacząco ogranicza ryzyko, że dana funkcja stanie się trwałym przyczółkiem władzy dla jednej grupy.
Nasza partia opowiada się za „odbetonowywaniem” życia publicznego – rozbijaniem zamkniętych struktur, które z czasem przestają reagować na potrzeby obywateli i coraz bardziej koncentrują się na własnym trwaniu. Uważamy, że regularna wymiana kadr sprzyja innowacyjności w zarządzaniu, otwiera przestrzeń dla społeczników, ekspertów i młodszych pokoleń, a także zmusza administrację do budowania procedur odpornych na zmiany personalne. Jeśli projekty publiczne są dobrze przygotowane, oparte na uchwałach, strategiach i stabilnym aparacie urzędniczym, nie zależą od tego, kto akurat zajmuje fotel na szczycie hierarchii.
Dlatego postulujemy nie tylko utrzymanie dwukadencyjności w samorządach, lecz także konsekwentną debatę nad jej rozszerzeniem na inne obszary władzy publicznej. Widzimy sens w tym, by podobne ograniczenia dotyczyły również parlamentarzystów i radnych samorządowych. Długotrwała obecność w tych samych strukturach sprzyja powstawaniu politycznych monopoli, osłabia rotację elit i oddala reprezentantów od codziennych problemów obywateli.
Dwukadencyjność traktujemy jako jeden z filarów nowoczesnego państwa – obok przejrzystości finansów publicznych, jawności procesu decyzyjnego, silnej kontroli społecznej i niezależnych mediów. To element większej całości, której celem jest odbudowa zaufania do instytucji publicznych i przekonanie obywateli, że państwo nie jest własnością wąskiej grupy, lecz wspólnym dobrem. Ograniczenie czasu sprawowania władzy nie osłabia demokracji – przeciwnie, wzmacnia ją, bo przypomina, że żadna funkcja nie jest dana raz na zawsze.
Wierzymy, że Polska potrzebuje świeżego powietrza w polityce: większej rotacji, większej odpowiedzialności i większej otwartości na zmiany. Dwukadencyjność jest jednym z najprostszych i najbardziej czytelnych narzędzi, które mogą w tym pomóc. Będzie ona jednym z filarów naszego programu reform ustrojowych – wraz z pakietem działań na rzecz transparentności, wzmocnienia kontroli obywatelskiej i otwarcia życia publicznego na nowe pokolenia. Będziemy konsekwentnie wspierać rozwiązania prowadzące do ograniczania nadmiernej koncentracji władzy, wzmacniania instytucji i budowania państwa, w którym reguły są ważniejsze niż nazwiska, a służba publiczna naprawdę służy obywatelom.
W celu zapewnienia najwyższej jakości usług, my oraz nasi partnerzy korzystamy z technologii takich jak pliki cookies do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane dotyczące Twojego zachowania podczas przeglądania stron w celu personalizacji treści i analizy ruchu. Brak zgody lub jej wycofanie może ograniczyć funkcjonalność witryny.